Język inkluzywny marki – zasady i niuanse, które warto rozważyć

Inkluzywność to temat, który kojarzy się przede wszystkim z zarządzaniem zasobami ludzkimi w miejscu pracy  – świadomie podejmowanymi praktykami, które mają na celu zapewnienie różnorodności i równości wszystkich pracowników, aby każdy mógł realizować swój potencjał, bez dyskryminacji ze względu na wiek, płeć, pochodzenie, orientację seksualną itp.

Inkluzywne zespoły to siła organizacji –  większe zaangażowanie pracowników, pozytywna kultura organizacyjna, lepsze wyniki, większa innowacyjność. Na ten temat w internecie znajdziesz wiele artykułów. Ale to tylko jedna strona medalu, związana z polityką wewnętrzną. 

Mnie interesuje przede wszystkim, co i jak marki i firmy komunikują na zewnątrz. Nie do zespołów, ale do klientów i do świata. Przyglądam się inkluzywności przez pryzmat języka i budowania głosu marki (ToV – tone of voice). 

Bo to język jest fundamentem tworzenia inkluzywnych organizacji. Im więcej mówimy o inkluzywności, tym bardziej język musi nadążyć. Z kolei zmieniający się język kształtuje nasze spojrzenie na drugiego człowieka i pozwala naprawdę dostrzec go w innym świetle zmieniając naszą percepcję.

Nie są to jednak zmiany wolne od kontrowersji. Inkluzywność to wciąż idea, którą kształtuje klimat polityczny. Wystarczy przypomnieć sobie co się stało z DEI zaraz po objęciu przez Donalda Trumpa urzędu prezydenta Stanów Zjednoczonych.[1]  

Budując markę inkluzywną trzeba wyjść poza schemat „poprawności politycznej” (jakaby ta poprawność w danym momencie nie była), ale także szczerze odpowiedzieć sobie na kilka pytań: po co nam inkluzywność i czy każda marka musi być inkluzywna? W jakim stopniu ma być inkluzywna? Jak dalece włączający powinien być jej język? Jak tworzyć komunikację inkluzywną bez szkody dla precyzji językowej i tożsamości marki?

W tym artykule postaram się kilku odpowiedzi udzielić – z mojej, subiektywnej perspektywy.

Po co marce inkluzywność?

Argumentów za inkluzywną komunikacją marki jest kilka, ale niech najpierw przemówią dane.

Z raportów m.in. McKinsey’a, Nielsena czy Kantara wynika, że inkluzywność (i personalizacja) to dwa drivery sprzedaży w ostatnich latach, szczególnie wśród pokolenia Z, które jest bardziej skłonne kupować od marek i firm, z których wartościami się utożsamia. 

Kantar podaje, że 75% konsumentów na całym świecie deklaruje, że różnorodność i inkluzywność marki wpływa na ich decyzje zakupowe.[2]

Platforma „The Unstereotype Alliance” która z kolei przebadała ponad 300 globalnych marek, odkryła, że te marki, które tworzą inkluzywne reklamy, osiągają:

  • o 5% wyższą sprzedaż krótkoterminową,
  • o 16% wyższą sprzedaż długoterminową,
  • oraz o 62% większe prawdopodobieństwo, że dana marka będzie pierwszym wyborem klienta.[3]

Wyniki badania dowodzą, że inkluzywny marketing się opłaca, a konsumenci kupujący od inkluzywnych marek mają poczucie lepszego zrozumienia ich potrzeb i bardziej satysfakcjonujące doświadczenia. Inkluzywność przekłada się też na większe zyski.

Ponadto stosowanie języka włączającego to także szansa na zwiększenie zasięgów i dotarcie do grup, które do tej pory były w przekazie marek pomijane (wg. Kantara 8% globalnej populacji twierdzi, że ani razu nie widziało siebie w reklamach – liczba ta wzrasta do 20% w niektórych krajach, np. Japonii; jako samotna matka mogę się do tej pominiętej grupy zaliczyć). 

Inkluzywność może być tym, co markę faktycznie wyróżni i pomoże bardzo jasno zdefiniować jej grupę docelową („jesteśmy dla tych, którzy myślą tak jak my”), pod warunkiem, że pójdą za tym też inne działania, nie tylko słowa oraz że ta grupa jest wystarczająco duża…(rozważ czy chęć uwzględnienia potrzeb bardzo wąskiej grupy społecznej nie zaważy na tym, jak będzie odbierać markę jej główna grupa docelowa). 

Język inkluzywny – wynik decyzji strategicznej marki

Budowanie marki inkluzywnej to decyzja strategiczna i choć objawia się przede wszystkim na poziomie języka, to dotyczy znacznie więcej niż tylko języka. Powinna wynikać z wartości marki i znaleźć odzwierciedlenie we wszystkich jej działaniach. 

Dlatego zanim zabierzesz się za język, uwzględnij inkluzywność w swojej strategii biznesowej:

Pytania, które marka powinna sobie zadać

  • Czy chcemy, aby inkluzywność była głównym filarem naszej marki, czy tylko dodatkiem?
  • Czy rozumiemy, czym różni się autentyczna inkluzywność od „rainbow washingu”?
  • Czy nasza oferta produktowa również jest włączająca? (Np. W 2022 r. Gucci wprowadziło kolekcję „Fluid”, promującą płynność tożsamości [4], a Zalando i H&M oferują kolekcje unisex, które nie są przypisane do konkretnej płci).
  • Czy nasza strategia inkluzywna wynika z wartości i kultury, czy jest tylko podążaniem za trendami?
  • Czy jesteśmy w stanie autentycznie włączyć wszystkie grupy społeczne w naszą komunikację, czy jednak są ograniczenia, których nie przekroczymy?
  • Czy mamy odpowiednie zasoby wewnętrzne, aby wdrożyć język inkluzywny w organizacji?

Różnica między autentyczną inkluzywnością a „rainbow washingiem”

Granica pomiędzy autentyczną inkluzywnością a tzw. „rainbow washingiem” jest bardzo cienka –i coraz łatwiej ją dostrzec. Autentyczna inkluzywność wynika z wartości marki, jest konsekwentna, widoczna nie tylko w kampaniach, ale też w działaniach wewnętrznych, produktach, języku i kulturze organizacyjnej. Z kolei „rainbow washing” to powierzchowne gesty – często sezonowe, związane np. z Miesiącem dumy – które nie idą w parze z realnym zaangażowaniem. Dziś odbiorcy, a zwłaszcza młodsze pokolenia, błyskawicznie wyczuwają nieszczerość. Dlatego każda marka, która chce mówić językiem włączającym, powinna najpierw sprawdzić, czy rzeczywiście działa inkluzywnie – nie tylko wygląda.

Język jako narzędzie kształtowania rzeczywistości 

Język jest fundamentem strategii inkluzywnej. To także fundament naszych interakcji ze światem. To bardzo potężne narzędzie. Dzięki niemu możemy wyrażać miłość, uznanie, szacunek, albo kogoś dogłębnie skrzywdzić. 

Jako gatunek rozwinęliśmy się dzięki zdolnościom językowym. Ale także dzięki językowi mamy na koncie kilka niechlubnych rozdziałów w historii. Gordon Allport – uczony związany z Uniwersytetem Harvarda zaobserwował, że uprzedzenia i dyskryminacja rozwijają się stopniowo, prowadząc, jeśli są ignorowane, nawet do aktów ludobójczych. Język nienawiści w dyskursie publicznym jest tym pierwszym zjawiskiem, które leży u podstaw przemocy. Schemat tych zależności nazwany został „piramidą nienawiści”[5]. 

Stąd tak dużo mówi się dziś o konieczności wprowadzenia języka włączającego do sfery publicznej. Inicjatorami tych zmian są przede wszystkim organizacje pozarządowe, ale marki podążają ich śladem.

Przykładem takiego działania marki była kilka lat temu kampania IKEI  #ZmieniamyNarracje, która koncentrowała się przede wszystkim na osobach uchodźczych walcząc ze stereotypem „nielegalnej inwazji” zalewającej Polskę.

Język inkluzywny w praktyce

Język może albo burzyć bariery między ludźmi, albo je tworzyć. Każda marka za pewne woli robić to pierwsze, ale jak to zrobić?

Na poziomie języka, marka inkluzywna nikogo nie pomija, nikogo nie wyklucza. Nikogo nie obraża. Nie posługuje się i nie utrwala stereotypów. I robi to na kilka sposobów. Niektóre z nich weszły już na stałe do komunikacji. Inne dopiero „raczkują”, a jeszcze inne budzą kontrowersje i spotykają się z oporem.

W każdym przypadku komunikacja inkluzywna to obok decyzji strategicznej, proces, który potrzebuje czasu i świadomego działania na kilku płaszczyznach.

Język neutralny – jak go stosować

Można powiedzieć, że kilka lat zajęło nam przyzwyczajenie się do używania feminatyw. Dziś już mało kogo razi użycie zwrotów żeńskich takich jak „psycholożka” czy „ministra”. 

Język idzie jednak dalej, a dzisiejsze „best practise” to używanie m.in. form, które nie wskazują jednoznacznie na płeć, eliminują stereotypy i nie piętnują. Jak je tworzyć? Jest kilka sposobów, a z wieloma na pewno spotkałeś/aś się już wielokrotnie.  

Formy bezosobowe

Bezpośrednie zwroty stały się już standardem w komunikacji marek i jako klienci czujemy się z nimi dobrze. Są powszechne w użyciu i dość proste do wdrożenia.

Np. zamiast „pan/pani”, „klient/klientka” marka inkluzywna używa neutralnych płciowo „Ty”, „Wy”. Posługuje się bezokolicznikami lub czasownikami w formie rozkazującej, albo stroną bierną. 

Przykład:

  • „Rozwiąż test”
  • „Proszę wypełnić formularz” 
  • „Jeśli chcesz dodać ogłoszenie…kliknij tutaj”
  • Wysłaliśmy Ci wiadomość, (zamiast: Czy otrzymałeś/aś? (zmiana czasu))

Eksperymentalne formy graficzne

Oprócz tych  „bezpiecznych” form gramatycznych, w zapisie spotkać można alternatywne formy, np. tzw. podłogi „_„., nawiasy (),  „/„ (slash) lub „x”.

Np. 

  • Anna Nowak objęła rolę lidera_ki projektu 
  • Każd_a uczestnik_czka wydarzenia może zapisać się online. Jeśli masz pytania, skontaktuj się z osobą prowadzącą lub zespołem organizującym.
  • Otrzymałeś/aś wiadomość?
  • Zapisał_ś się na nasz newsletter;
  • „Każdy i każda z nas chce być szanowanx”; „Chciałxbym jex posłuchać” [6] 

Jeśli chodzi o te ostatnie, to choć intencja językowa tych form jest zrozumiała, to np. zapis z „x” jest wyjątkowo trudny w odbiorze i często niemożliwy do wymówienia. 

De facto wszystkie powyższe zapisy mogą zakłócać czytelność komunikacji i odbiór tekstu, zwłaszcza gdy w tekście gęsto od zamienników. Dlatego warto przemyśleć (przez markę), jak daleko ma iść jej neutralność i jakie zapisy będą konsekwentnie stosowane w komunikacji marki.

Język zawierający nieuświadomione stereotypy

W inkluzywności nie chodzi tylko o celebrowanie różnorodności, ale też o decyzję, jakich słów nie używać, aby nie pogłębiać stygmatyzowania i nie utrwalać stereotypów.

Stereotypy często przenikają do naszego języka w sposób niezauważalny – poprzez utarte zwroty, żarty, czy domyślne założenia dotyczące płci, wieku, sprawności, pochodzenia czy orientacji. 

Zdarzają się one wszystkim w potocznych, codziennych rozmowach. Dowcipy o Żydach czy gejach na szczęście już dawno wyszły z mody, ale nieświadomie wciąż często sugerujemy, że lider to zawsze „on”, kobieta „naturalnie” dba o dzieci; a słaby kierowca „jeździ jak baba”, 

Kiedyś powszechne było mówienie o niepełnosprawnych, alkoholikach i bezrobotnych. Dziś coraz częściej rozumiemy, że takie etykietowanie człowieka może być krzywdzące. Dlatego mówimy o „osobach w kryzysie zdrowa psychicznego”, „osobach z problemem bezrobocia”, czy osobach zmagających się z chorobą alkoholową.

Taki język nie piętnuje i pozwala osobom pokrzywdzonym budować zupełnie inną wewnętrzną narrację. 

Dostępność i wizualna inkluzywność

Warto pamietać, że ważne tutaj jest także zapewnienie odpowiedniej dostępności treści, a nie tylko samo skupienie się na języku. Np. opatrzenie materiałów napisami, dodanie dźwięku dla osób z problemami widzenia, zapewnienie standardów dostępności cyfrowej takich jak brak migających elementów, jasne i spójne nawigacje, które pomagają w odbiorze osobom z neuroatypowością.  

Co jeszcze istotne w kontekście nie powielania stereotypów to zapewnienie wizualnej inkluzywności poprzez pokazywanie różnorodności (płciowej, rasowej, wiekowej, sprawnościowej), unikanie stereotypowego przedstawiania ról społecznych (tylko kobieta robi pranie), dobieranie obrazów w sposób reprezentatywny i przemyślany, a nie schematyczny. 

Wyzwania języka inkluzywnego

Jeśli do tej pory myślałeś/aś, że powyższe zasady łatwe są do wprowadzenia, to zadaj sobie jeszcze jedno pytanie: 

  • Czy naprawdę potrafisz dostosować język do preferencji odbiorców? (np. osoby preferującej zaimek „onu”)[7]. Czy do osoby niebinarnej będziesz zwracać się tak, jak sobie życzy? Byłoś? Byłum? Byłuście?

Rodzaj neutralny płciowo 

Dzięki aktywności środowisk niebinarnych i grup, które mówią o sobie „onu” pojawił się w języku polskim trzeci rodzaj gramatyczny w formie pojedynczej – neutralny (ono/jego), a wraz z nim całkiem nowe eksperymentalne formy gramatyczne, które weszły zarówno do języka mówionego, jak i pisanego. Obok iksatywów (zamiast żeńskiej czy męskiej, końcówka „x”), są to dukatywy i dukaizmy – koncówki:–łum, –łuś, i –łu, czy różne formy mnogie: np. „czy chce państwo usiąść?” (źródło: zaimki.pl)

Formy „byłom”, „byłoś”, zostały uznane za „systemowo poprawne przez Radę Języka Polskiego już w 2003 r., ale wciąż są uznawane za formy „potencjalne”, „nieużywane na co dzień”. Natomiast wg Niebinarnego Spisu Powszechnego 2025, form ono/jego używa ok. 30,5% osób niebinarnych. W praktyce może to być zaledwie kilkaset tysięcy osób dorosłej populacji Polski [8], [9], [10].

Osobatywy – z inkluzywności w coraz wiekszą nieokreśloność

Dominują szczególnie w komunikacji organizacji pozarządowych i środowisk aktywistycznych, ale coraz częściej wchodzą do powszechnego użycia. Osobatywy, bo o nich mowa, to „konstrukcje typu: „osoba” + imiesłów, „osoba” + przymiotnik, itp. zupełnie nie wskazują na płeć, są więc idealne do opisu grup czy też pojedynczych osób, których płci nie znamy”.

O jakie zwroty dokładnie chodzi? Przykładów w sferze publicznej jest mnóstwo. Mam wrażenie, że stają się wszechobecne: 

  • osoby artystyczne (zamiast artysta/artystka), 
  • osoby autorskie (zamiast autora/autorki), 
  • osoby kuratorskie, 
  • osoby romskie, 
  • osoby pacjenckie, 
  • osoby klienckie, 
  • osoby turystyczne,
  • a nawet osoby z penisami i waginami.

Osobatywy mają przede wszystkim opisywać rolę, funkcję czy cechę niezależnie od płci (np. osoba uczniowska – skupienie na roli ucznia, a nie na płci). Ponadto mają nas uwrażliwiać społecznie, rozszerzać nasze rozumienie pojęcia tożsamości (nie narzucać jednej tożsamości), patrzeć na innych bardziej holistycznie. Pomagają unikać etykietowania – są postrzegane jako mniej oceniające, bardziej neutralne niż tradycyjne nazwy zawodów czy ról. Mają pokazywać, że język można przekształcać, aby lepiej odpowiadał na potrzeby różnych grup.

Często używamy ich naturalnie, kiedy mówimy np. o rodzicu czy osobie nominowanej do nagrody.

Ale…

Patrząc na te zmiany, nie mogę jednak oprzeć się wrażeniu, że z inkluzywności coraz bardziej zmierzamy w kierunku nieokreśloności językowej. Dukaizmy i osobatywy, mają swoją rację bytu, ale są to wciąż formy, które powinny zostać na językowych peryferiach, a nie stawać się standardem w publicznej komunikacji.

Szczególnie w przypadku osobatywów, obserwuję ich stosowanie w coraz większej liczbie sytuacji i organizacji. To znamienne i daleko idące, a nie zawsze uzasadnione. Powstające hybrydy brzmią sztucznie lub przesadnie technicznie; zakłócają płynność języka i skuteczne przekazywanie informacji (np. osoba autorska to jednak wciąż autor lub autorka, a w liczbie mnogiej po prostu autorzy, zgodnie z zasadami języka polskiego). O ile nie zostaniemy bezpośrednio poproszeni przez naszego rozmówcę (lub rozmówczynię) o stosowanie formy bezosobowej, w ogólnej komunikacji powinniśmy kierować się zdrowym rozsądkiem i zasadami prostego języka – sprawiać, żeby tekst był zwięzły i zrozumiały dla jak największej liczby odbiorców.

W moim odczuciu stosowanie osobatywów może kłócić się z tymi zasadami, gdyż często zwroty te wydłużają tekst, przeciążają go, lub nawet czynią niezrozumiałym („osoba kuratorska wyłoni 10 tekstów których osoby autorskie wezmą udział w warsztatach kreatywnego pisania…” będzie brzmiało lepiej, jeśli powiemy „10 wyłonionych w konkursie autorów weźmie udział w warsztatach…”)

Warto też mieć na uwadze, że nasze dążenie do większej inkluzywności, może przynieść odwrotny skutek, wzbudzając ostry opór społeczny, gdy bezpośrednio dotyka zwrotów określających płeć. W praktyce komunikacja w formie osobatywów w takim kontekście może wydawać się kontrowersyjna i dla dużej części społeczeństwa nieakceptowalna. 

Język jako narzędzie budowania tożsamości

Język pełni obok funkcji komunikacyjnej funkcję tworzenia tożsamości. Dlatego o inkluzywności nie można rozmawiać w oderwaniu od tożsamości – te zagadnienia są ze sobą nierozerwalnie związane. Wybór formy językowej i słownictwa pozwala jednostce manifestować przynależność do określonej grupy społecznej, kulturowej czy ideowej. To niezbywalne prawo każdej osoby.

Tak samo marka dzięki językowi, a szerzej stylowi komunikacji (Tone of voice) manifestuje swoje wartości i swoją osobowość. Będąc z definicji tworem unikalnym (wyróżniającym się), definiuje ją nie tylko branding (elementy wizualne), ale właśnie warstwa językowa – styl językowy, który powinien być pochodną tego, „kim” jest marka i kim jest jej grupa docelowa.

A to oznacza, że marka z założenia nie będzie dla wszystkich. Jej grupa odbiorców może być zdefiniowana na poziomie płci, albo innej grupy – osób „podobnie myślących”, podzielających pewien określony światopogląd.

Dlatego marka, jeśli tak zdecyduje może być stricte kobieca i wciąż być inkluzywna. Może uwzględniać różne potrzeby kobiece w zależności od wieku, pozycji społecznej, etapu życia. Decyzją takiej marki może być komunikacja wyłącznie w formie żeńskiej, uwzględniająca feminatywy (redaktorka, psycholożka, gościni), stroniąca od stereotypów i podkreślająca określone wartości, ale świadomie rezygnująca z uznawania pewnych aspektów transpłciowości.

Czy świadome wykluczenie grup niebinarnych narazi markę na zarzut braku inkluzywności? 

Nawet jeśli, to nie znaczy, że każda marka musi komunikować się jak Your Kaya – marka, która chce komunikować się także z osobami z waginami, które kobietami się nie czują, lub z osobami z penisami, które kobietami się jak najbardziej czują…

You Kaya stawia na otwartą komunikację, nie boi się mówić o trudnych sprawach i przełamywać tabu, ale przy okazji jej bardzo szeroka komunikacja wzbudza kontrowersje, a momentami wydaje się przesadzona. 

Kontrowersja jest na pewno charakterystyczna i rozpoznawalna, przynajmniej dopóki dopóty wszystkie inne marki nie zaczną komunikować się w taki sam sposób.

Podsumowanie 

Patrząc przez pryzmat tożsamości marki, język inkluzywny powinien mieć jasno zdefiniowane granice. Inaczej będą one wyglądały w przypadku marki, która chce uchodzić za ciepłą, przyjacielską, emocjonalną, a inaczej gdy jej charakter jest bardziej formalny i profesjonalny (tutaj częściej znajdą zastosowanie osobatywy, które choć bardziej włączające brzmią bardzo proceduralnie). 

Marka młoda, nowoczesna może pozwolić sobie na lżejszy ton i bardziej eksperymentalne formy zapisu, np. z „æ”, a marka tradycyjna nie pozwoli sobie na przekraczanie konwencji.   

Bardziej niż stosowanie twardych reguł języka włączającego, liczy się tu wyczucie kontekstu, jasność przekazu i konsekwencja, a w dłuższej perspektywie świadome działanie, a nie ślepe podążanie za trendem.

Podstawą powinien być przewodnik komunikacji inkluzywnej, który definiuje użycie określonych form i zagwarantuje spójność komunikacji we wszystkich kanałach. Spisanie reguł komunikacji pozwala wypracować własny styl języka marki, który jest stosowany nie tylko na zewnątrz, ale i wewnątrz organizacji.

Jeżeli potrzebujesz pomocy w stworzeniu strategii komunikacji marki, chętnie pomogę Ci ją wypracować. 

Tymczasem, zostawiam checklistę, którą stworzyłam w raz z Chatem GPT na potrzeby przygotowania odpowiedniego procesu w Twojej firmie.  

***

Bonus od AI:

Checklista dla marki planującej komunikację inkluzywną

1. Fundamenty i decyzje strategiczne

  • Czy chcemy, aby inkluzywność była jednym z filarów naszej marki – czy tylko dodatkiem?
  • Czy rozumiemy, czym różni się autentyczna inkluzywność od „rainbow washingu”?
  • Czy nasza strategia inkluzywna wynika z wartości organizacyjnych, czy jest tylko reakcją na trendy?

2. Język i forma komunikacji

  • Czy stosujemy neutralny język? (np. neutralne płciowo sformułowania zamiast „pan/pani”, „klient/klientka”)
  • Czy potrafimy dostosować język do preferencji odbiorców? (np. osoba preferująca zaimek „onu”)
  • Czy jesteśmy gotowi stosować alternatywne formy językowe, np. „podłogi” (_) w słowach?
  • Czy eliminujemy język stygmatyzujący lub zawierający nieuświadomione stereotypy?

3. Dostępność treści

  • Czy nasze treści są dostępne dla osób z różnymi potrzebami? (np. napisy do filmów, wersje audio/tekstowe)
  • Czy uwzględniamy osoby z niepełnosprawnościami w formach przekazu i języku?
  • Czy nasza strona i media społecznościowe spełniają standardy dostępności cyfrowej (WCAG)?

4. Reprezentacja i wizualna inkluzywność

  • Czy nasze materiały wizualne pokazują różnorodność (płciową, rasową, wiekową, sprawnościową)?
  • Czy unikamy stereotypowych przedstawień ról społecznych?
  • Czy dobieramy obrazy w sposób reprezentatywny i przemyślany, a nie „symboliczny”?

5. Komunikacja i zaangażowanie z odbiorcami

  • Czy każdy odbiorca ma równy dostęp do informacji?
  • Czy dajemy przestrzeń różnym grupom do wypowiedzi i feedbacku?
  • Czy tworzymy zróżnicowane wersje komunikatów dostosowane do grup odbiorców (język, kanał, forma)?

6. Kanały i formaty komunikacji

  • Czy dobieramy kanały komunikacji z uwzględnieniem różnic pokoleniowych, kulturowych i technologicznych?
  • Czy umiemy spersonalizować komunikaty dla różnych odbiorców, unikając uogólnień?
  • Czy nasza obecność w mediach cyfrowych jest spójna z wartościami inkluzywnymi?

7. Zasoby i praktyki wewnętrzne

  • Czy nasz zespół rozumie i stosuje zasady komunikacji inkluzywnej?
  • Czy przeszliśmy szkolenia z zakresu DEI (Diversity, Equity, Inclusion)?
  • Czy mamy procedury weryfikujące inkluzywność materiałów przed publikacją?

8. Monitoring i odpowiedzialność

  • Czy mamy narzędzia, które pomogą nam mierzyć efektywność i autentyczność naszych działań inkluzywnych?
  • Czy jesteśmy gotowi przyjąć krytykę i reagować w sposób otwarty, bez defensywności?
  • Czy mamy osoby (lub zespół), które odpowiadają za weryfikację komunikacji pod kątem inkluzywności?

***

Plusy i minusy stosowania osobatywów – 

1️⃣ Gdy nie znasz płci osoby, o której mówisz

  • ✔️ „Proszę, żeby osoba prowadząca szkolenie zgłosiła się do sekretariatu.”
    ✅ Nie zgadujesz, czy prowadzący to mężczyzna czy kobieta.

2️⃣ W komunikacji oficjalnej, neutralnej, wrażliwej

  • NGO, instytucje kultury, urzędy często wybierają formy neutralne, np.
    ✔️ „Osoby uczestniczące w programie mogą składać wnioski do 15 sierpnia.”
    ✅ Nikt nie poczuje się pominięty.

3️⃣ Gdy mówisz o funkcji lub roli, a nie o „tożsamości”

  • ✔️ „Osoba sprzątająca zakończy pracę o 18:00.”
    ✅ Skupiasz się na wykonywanej czynności, nie na tym, kim ktoś „jest”.

4️⃣ W tekstach inkluzywnych (np. materiały edukacyjne, informacyjne)

  • ✔️ „Zapraszamy wszystkie osoby uczniowskie na warsztaty.”
    ✅ Sygnalizujesz, że język jest dostosowany do różnych odbiorców.

Kiedy osobatywy mogą przeszkadzać?

1️⃣ Gdy istnieje proste, powszechnie używane słowo

  • ✖️ „Osoba kliencka złożyła reklamację.”
    ➡️ Lepiej: „Klient złożył reklamację.” (neutralne i zrozumiałe).

2️⃣ Gdy tworzysz dziwne hybrydy, które brzmią sztucznie

  • ✖️ „Osoba kuratorska oprowadzała nas po galerii.”
    ➡️ Lepiej: „Kurator/kuratorka oprowadzał(a) nas po galerii.”

3️⃣ Gdy forma wydłuża i komplikuje tekst bez potrzeby

  • ✖️ „Osoba pacjencka powinna zgłosić się do gabinetu.”
    ➡️ „Pacjent powinien zgłosić się do gabinetu.”

4️⃣ Gdy osobatyw brzmi zbyt technicznie albo medycznie

  • ✖️ „Osoba z penisem/osoba z waginą…”
    ➡️ Lepiej w wielu sytuacjach: „mężczyzna/kobieta” (chyba że chodzi o tekst stricte medyczny lub edukacyjny).

Lista źródeł:

  1. Donald Trump, jak tylko objął urząd prezydenta USA, zdemontował politykę DEI –  praktyki związane z różnorodnością, równością i inkluzywnością, a większość gigantów technologicznych takich jak Facebook, Tesla, Amazon czy Google szybko porzuciła swoje programy różnorodności.
  2. https://www.kantar.com/north-america/company-news/three-quarters-of-consumers-say-inclusion-and-diversity-influence-their-purchase-decisions?
  3. https://www.unstereotypealliance.org/en
  4. https://www.harpersbazaar.com/fashion/fashion-week/a39228654/gucci-fall-2022-review/
  5. Na jej pięć poziomów składają się: 1. uprzedzenia i stereotypy, 2. aktywna dyskryminacja 3. przemoc słowna i fizyczna, 4. przemoc instytucjonalna i fizyczna 5. ludobójstwo.
  6. https://mlodeglowy.pl/kompendium/jestem-mloda-osoba/jezyk-inkluzywny
    https://www.harpersbazaar.com/fashion/fashion-week/a39228654/gucci-fall-2022-review/
  7. Zobacz raport ze spisu powszechnego osób niebinarnych: https://zaimki.pl/blog/spis-2025-skrocony
  8. https://zaimki.pl/manifest
  9. https://zaimki.pl/blog/spis-2025
  10. „Są powody, by wierzyć, że co najmniej 1% populacji [Polski – przyp. red], to osoby transpłciowe, a co najmniej 0.5% to osoby niebinarne.– źródło:  https://zaimki.pl/ile
  11. https://www.instytutsplot.pl/post/inkluzywność-językowa-jak-się-z-nią-oswoić

Zainteresowany/a współpracą? Zostaw namiary